Posty

"Strach Okiełznany" - Tool - "Fear Inoculum" (2019)

Obraz
13 lat, 3 miesiące i 28 dni. Dokładnie tyle czasu upłynęło od premiery „10 000 Days”, do ukazania się jej następczyni – onirycznej „Fear Inoculum”. Wyczekanej, upragnionej i... wspaniałej płyty Tool. Tak, wspaniałej. Opinie, które krążą w internecie są skrajne. Jedni krytycy pieją z zachwytu. Kolejni, wieszają psy na wszystkim, z czego ta płyta się składa – od muzyki, przez ekstrawaganckie i drogie wydanie, które na razie jest jedynym, dostępnym nośnikiem fizycznym tej płyty. Wyjątkowej i prawdopodobnie ostatniej, jaką Tool wydał. Jednak, jaka ona jest naprawdę,? Miałka, bez wyrazu i zwyczajnie niedopracowana? Tak, ale tylko po pierwszym odsłuchu. Z każdym kolejnym, album zyskuje. Dostrzegamy więcej aranżacyjnych smaczków, ciekawych rozwiązań i doceniamy oryginalność. Zespół Tool zdążył nas przyzwyczaić do pewnych wypracowanych schematów, które stosuje w swoich kompozycjach. Jedną z nich, bodaj najważniejszą – na tej płycie złamał. Chodzi o „demokrację instrumentów”. Jako zespół pro...

„Szamańska Wataha” - Wilki - „Wilki” (1992)

Obraz
Dziś, na nasz nutkotekowy warsztat trafia legendarna, pierwsza płyta (zwana „niebieską), równie legendarnych Wilków. Warto to uściślić, istnieją bowiem fani, twierdzący, że dopiero kolejny album, „Przedmieścia” wydane rok później są pierwszym, zespołowym dziełem. I poniekąd, mają rację. „Wilki” równie dobrze mogłyby zostać solowym albumem Roberta Gawlińskiego. To on bowiem odpowiada za wszystkie teksty i kompozycje. Prócz stworzenia każdego utworu, niemal od podstaw, oczywistego zaśpiewania każdego z nich, Gawliński zagrał także na gitarach – akustycznej i basowej. Wczytując się w książeczkę, odkryjemy że nad płytą, łącznie pracowało 9 osób – niektórzy, jak Mikis Cupas czy Maciej Gładysz, do dziś są związani z Wilkami. Ciekawostką jest natomiast udział ówczesnych muzyków Closterkellera – Anji Orthodox, odpowiedzialnej za chórki w kilku utworach i Michała Rollingera, który prócz chórków, udziela się na instrumentach klawiszowych.  Niewątpliwie, album zdobył ogromne uznanie za spraw...

"Czasem Warto Wyłączyć Prąd" - Stone Temple Pilots - "Perdida" (2020)

Obraz
Słowo „Perdida”, w języku hiszpańskim oznacza, dosłownie stratę. Trzeba przyznać, że Stone Temple Pilots nie mogli wybrać lepszego tytułu, dla swojego najnowszego krążka. STP naznaczeni są pechem w zasadzie już od początku zespołu. Ich debiutancki album „Core” przyniósłby im sławę na miarę Nirvany, gdyby nie to, że STP nie pochodzili z Seattle. Los chciał, że grupa powstała w San Diego i tam przez pierwsze lata swojej działalności funkcjonowała. Mimo raczej egzotycznego, jak dla grunge'u pochodzenia, zespół odnosił spore sukcesy. Nigdy nie został jednak światową gwiazdą. Zawsze pozostawał, w swego rodzaju "drugiej lidze". Kolejne płyty nigdy nie dorównały wysoko zawieszonej przez debiut poprzeczce. Przeszkodą w rozwijającej się karierze stały się narkotyczne i alkoholowe ekscesy pierwszego wokalisty – Scotta Weilanda, które doprowadziły do zawieszenia działalności zespołu w latach 2002-2008. Zespół wznowił jednak działalność w oryginalnym składzie, chociaż niedługo było...

"Sztuka Życia" - Quidam - "Saiko" (2012)

Obraz
Nie sądziłem, że recenzja tej płyty w ogóle powstanie. Chociaż, „recenzja” nie jest chyba najlepszym słowem. To bardziej opinia, opowieść naznaczona dźwiękami, płynącymi z pożegnalnej, jak pokazał czas płyty Quidam. Zaczęli w latach 90, jako uczniowie szkoły średniej zafascynowani rockiem progresywnym. Zarówno tym klasycznym, spod znaku Genesis, King Crimson, Pink Floyd czy Camel, jak i tym nowocześniejszym, tak zwanym neo progiem – tu, za wzór obrali sobie Marillion czy Collage. Sukcesy przyszły szybko – wydanie debiutanckiej, wspaniałej płyty „Quidam” w 1996, później „Sny Aniołów” i „Pod Niebem Czas”. W międzyczasie zdobyli uznanie na całym, artrockowym podwórku Polski i Europy. Mimo, że zespół zakończył działalność w 2003, to już w 2005, w nowym składzie wypuścili pierwszy album - „SurRevival”. Ta płyta, jak i kolejna „Alone Together” była już inna. Więcej tu inspiracji, między innymi wchodzącym wtedy do łask Porcupine Tree. Następnie, w 2012 powstaje „Saiko”. Album wyjątkowy pod...

"Prze(Błysk)i" - Pearl Jam - Lightning Bolt (2013)

Obraz
Po kilku, mniej znanych płytach, przyszła pora by stworzyć tekst o... nieco bardziej znanym zespole. I zanim podniosą się głosy „Dlaczego akurat ta płyta? Przecież jest „Ten”, „Vitalogy” czy „Vs.”, pozwólcie, że się wytłumaczę. Z Pearl Jamem zawsze było mi nie po drodze. Serio. Spośród Wielkiej Czwórki z Seattle, moim faworytem chyba na zawsze pozostanie Alice in Chains. Nirvanę uwielbiałem w czasach gimnazjalnych, wtedy Cobain był wręcz muzyczną wyrocznią. Sentyment pozostał. Soundgarden i Chrisa Cornella poznałem w 2015, gdy gdzieś na „jutubach” trafiłem na utwór tytułowy, z płyty Chrisa „Higher Truth”. Po obejrzeniu (i wysłuchaniu!) teledysku do „Jesus Christ Pose” grupy Soundgarden byłem już totalnie kupiony! A Pearl Jam... No właśnie, niby wiedziałem, że mają wielce kontrowersyjną piosenkę o dzieciaku, który strzelił sobie w twarz. I tyle. Nie byłem też nigdy psychofanem głosu Veddera. Fakt faktem, mocniejszy od Staley'a, nie mówiąc już o Cobainie. Ale z Cornellem nie miał...

"Ziemia Obiecana" - John Lennon & Yoko Ono - "Milk and Honey"

Obraz
To nie jest kolejny album, który można albo wychwalać, albo zbesztać. Omawiana dziś płyta jest pośmiertnym wydawnictwem. Dość ciężkim zadaniem jest ocenianie właśnie tego typu płyt, przecież główny twórca i mózg całego projektu, nie miał wpływu na jej ostateczny kształt. W 1980, kiedy to Lennon wraz z Yoko wydał album „Double Fantasy” wiele wskazywało na to, że struktura albumu jako „dialogu małżeńskiego” będzie tą, którą para ostatecznie obierze. Z wiadomych przyczyn, tak się jednak nie stało. Samo „Double Fantasy” zebrało, w momencie wydania bardzo surowe oceny. Wszystko, poniekąd zmieniło morderstwo Lennona. „Double Fantasy” oceniano pozytywniej, wręcz chwalono, czego dowodem jest nagroda Grammy, przyznana w kategorii „Najlepszy album roku”. Na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci, „Double Fantasy” często stawiano obok najlepszych dokonań solowego Lennona. John po powrocie do muzyki promieniał. Jego nowe piosenki epatowały wręcz radością. Ogromny przypływ weny, pozwolił Lenno...

„Na mulistym padole w Oklahomie” - Jerry Cantrell – „Boggy Depot” (1998)

Obraz
Boggy Depot to,  jakbyśmy dziś powiedzieli, miasto duchów w północnej Oklahomie. Opustoszałe po bitwie, która odbyła się w 1872 roku, obraca się obecnie w ruinę, w zgodzie z czasem i naturą. Właśnie w okolicy Boggy Depot, w latach 40 ubiegłego stulecia, dorasta Jerry Fulton Cantrell, ojciec twórcy omawianego dziś albumu. Oficjalnie, powstanie solowej płyty Cantrella nie miało nic wspólnego z rozpadem Alice in Chains, ba! Muzyk nawet zaprzeczał, że jego macierzysty zespół jest już tylko wspomnieniem. Stan Layne'a Staley'a, wokalisty Alice in Chains, pod koniec lat 90 był przerażająco zły. Wokalista na kilku koncertach, zagranych przed Kiss był już cieniem samego siebie (na youtubie krążą marnej jakości filmiki z tych koncertów, nie uwierzycie, jak przerobił „Man in the Box”...). Jerry, podświadomie zapewne wierzył, że przyjacielowi uda się pokonać śmiercionośny nałóg. Jednak „otrzeźwienie” Cantrella, w kwestii Alice in Chains stało się coraz bardziej widoczne w wywiadach, w któ...